Sylveco lekki krem brzozowy do twarzy

Na temat kremów Sylveco, a już szczególnie Lekkiego Kremu Brzozowego napisano już wiele. Dziś jeszcze jednaj jego recenzja zjawi się w bogosferze. Czy również tak pozytywna jak większość? O tym przeczytacie dalej.



Kremem Sylveco dla dzieci, który to pojawił się u mnie jako pierwszy produkt tej firmy, zachwycona jestem do dziś. Jego recenzję można znaleźć TU.
Jako, że wszyscy polecali również Lekki Krem Brzozowy, nie mogłam przejść obok niego obojętnie, gdy skończył się mój obecny krem do twarzy.


Bardzo spodobało mi się w nim higieniczne opakowanie z pompką. Koszt to około 28zł za 50ml, co jak na krem naturalny o tak dobrym składzie jest ceną niską. 


Krem ma świetny skład,po którym spodziewałam się super działania. Niestety, dla mnie krem okazał się za słaby, nie nawilżał mocno, a skóra po jego użyciu była lekko ściągnięta. Bardzo możliwe, że spowodowane jest to dość słabą kondycją mojej skóry - sezon grzewczy bardzo mi w tym roku zaszkodził.
Jeśli chodzi o wydajność to aplikowałam go na raz dość dużo, starczył na około 2 miesiące stosowania dzień  w dzień.
Plus dla niego za świetny skład i to,że idealnie współgrał z każdym moim podkładem, nie rolował się. Niewykluczone,że gdy minie sezon grzewczy dam mu jeszcze jedną szansę i być może sprawdzi się lepiej. Tymczasem stwierdzam, że na duże przesuszenia niestety niezbyt się nadaje.

wtorek, 29 marca 2016

Czytaj dalej » 11

Makijaż









Użyte produkty

Oczy
-cienie
Melkior Black Velvet, Maroon
MAC Club
pigment Kobo Sea Shell
-eyeliner Inglot 77
-rzęsy Ardell 120 demi black

Twarz
-podkład L'oreal True Match 1N
-puder Kobo loose powder
-korektor pod oczy Astor perfect stay 001
-Inglot puder do konturowania HD 504
-Makeup Revolution Goddes of Love

Usta
-Jeffree Star Cosmetics Velour Liquid Lipstick Doll Parts
Czytaj dalej » 28

Życzenia Wielkanocne

Wesołych świąt!


 Zdrowych, spokojnych i radosnych chwil spędzonych przy Wielkanocnym stole, 
oraz smacznego jajka i mokrego Dyngusa życzy 






sobota, 26 marca 2016

Czytaj dalej » 3

Nowości kosmetyczne Kobo, czyli palety matte i nude, zestaw do konturowania

Palety magnetyczne Matt i Nude, oraz paleta do konturowania to nowości jakie od połowy lutego można znaleźć w szafach Kobo.
Jak tylko zobaczyłam je w sklepie wiedziałam,że za tak malutką kwotę (29,90zł za palety i 19,90 za zestaw do konturowania) warto wypróbować wszystko. A teraz podczas promocji -40% kosztują dosłownie grosze. Jak się sprawdziły te kosmetyki?



Paleta Matt

Paleta Matt składa się z 5 matowych cieni, w kolorach od bananowego, poprzez jasny brudny brąz, dwa nieco ciemniejsze brązy i matową czerń. Są one w dość chłodnych odcieniach.  Pigmentacja dobra. Niestety troszkę się osypują, a przy nabieraniu pędzlem lekko kruszą i pylą. Nadają się znakomicie do makijażu dziennego, jak i na większe wyjścia (chociaż mi na większe wyjścia brakuje czegoś "WOW", ale przecież to paletka cieni matowych i nie jej to zadanie).




Paleta Nude


Paleta Nude zawiera 4 cienie o wykończeniu satynowym, oraz jeden cień matowy z iskrzącymi srebrzącymi się drobinkami (i ten cień robi już efekt "WOW", zdjęcia tego nie oddadzą, ale w rzeczywistości jest niesamowity). Pigmentacja również dobra. Tak jak paleta Matt, nieco osypują się i lekko kruszą podczas nabierania. Wykonamy nią bardzo ładny makijaż dzienny jak i nieco drapieżniejszy, aczkolwiek przydałby się jeszcze jeden ciut ciemniejszy cień.




Palety zawierają w sobie lusterko, oraz aplikator (osobiście z niego nie korzystam). Czarne, minimalistyczne, eleganckie. Po wykorzystaniu cieni mogą  być napełnione wkładami pojedynczymi, co również jest bardzo fajną opcją :).
Myślę,że są to paletki ponadczasowe, kolory nude nigdy nie wyjdą z mody i świetnie nadają się do zbudowania oka, czy blendowania cieni. Posiadając je obie, można wyczarować naprawdę niesamowite makijaże. Moim zdaniem są zdecydowanie warte uwagi :).



Paleta do konturowania 

Zestaw do konturowania twarzy Kobo zawiera w sobie jasny puder, służący do rozjaśniania, dwa pudry brązujące w chłodnych odcieniach, oraz róż.
Kosmetyk bardzo przyjemny, choć na pierwszy rzut oka i ręki, wydaje się bardzo ,,suchy". Po nałożeniu na twarz wygląda jednak bardzo naturalnie.
Kwadraciki są niestety bardzo malutkie i należy nabierać produkt małym pędzlem, by niechcący nie zgarnąć np. różu zamiast bronzera. Kolory są świetnie dobrane, pasujące do większości twarzy. Utrzymuje się na twarzy cały dzień. Za tą cenę wart wypróbowania i pewnie będę do niego wracała, choć pudry z HD Inglota dalej pozostają moim faworytem.



Macie paletki Kobo? Jak się u Was sprawdziły? :)

piątek, 25 marca 2016

Czytaj dalej » 30

-40% Drogerie Natura i moje zakupy

Trwa promocja w drogeriach Natura -40% na kosmetyki kolorowe. Jako, że takiej okazji przepuścić nie mogłam, skusiłam się na kilka kosmetyków do wypróbowania :)



Zdecydowałam się zakupić kilka odcieni podkładów L'Oreal True Match i jeden z pudrów z tej serii. Ostatnio zbierają same dobre opinie. Gdy tylko moja skóra przestanie łuszczyć się po zabiegach kwasami koniecznie, wypróbuję je u siebie.


Wpadło mi w oko również kilka kosmetyków Kobo, między innymi bazy pod makijaż, puder sypki,puder rozświetlający (którego jestem strasznie ciekawa, gdyż mówi się o nim jako o zamienniku, a nawet godnym i tańszym następcy meteorytów od Gurelian), mix korektorów do kamuflowania niedoskonałości i korektor w płynie.




Skusiłam się również na pigmenty Kobo i cienie Star Dust My Secret, a także kredkę do brwi Wet'n'Wild. Standardowo w koszyku wylądował tusz do rzęs Maybelline Collosal 100% Black,czyli jeden z moich ulubieńców.


Oczywiście, za jakiś czas, pojawiać się będą recenzje tych produktów :)



A Wy, co kupiłyście na promocji?

środa, 23 marca 2016

Czytaj dalej » 50

Blasam do ciała Indigo Nails Lab Honey Moon, jako krem do rąk

W Indigo zakochana jestem od dawna, jednak produkty SPA odkrywam powoli, gdyż tego u mnie zawsze dużo i staram pozbyć się zapasów. Będąc na szkoleniu w Ostrołęce skusiłam się jednak na Body Lotion o zapachu Honey Moon. Osobiście używam go jako kremu do rąk i pod tym kątem wystawię mu recenzję.


Teraz trochę o skórze moich dłoni. Codziennie pracuję w rękawiczkach, dezynfekuję i myję ręce tysiące razy w ciągu dnia, co zupełnie im nie służy. Skóra jest szorstka, sucha, czasem pęka. Skórki wokół paznokci narastają w zastraszającym tempie, są suche i nie wygląda to estetycznie.
Potrzebuję czegoś co dobrze nawilży i odżywi skórę, a zarazem szybko się wchłonie, a efekt nie będzie krótkotrwały od mycia do mycia.
Krem ma zadziałać. I Indigo radzi sobie z tym dobrze. Regularnie stosowany, nawilżył skórę moich dłoni, na tyle,że nie pękają i jakoś żyją po pracy w rękawiczkach i dezynfekcji.
Nie jest to krem do zadań specjalnych. U mnie do tego służy masło shea z olejem arganowym, również Indigo. Jednak sprawdza się w przypadku skóry potrzebującej nawilżenia. Szybko się wchłania, jest wydajny.


Zapach Honey Moon jest świeży, przyjemny, delikatny i nieco owocowy. Nie przypomina mi nic konkretnego,a jednak ja jestem w nim zakochana.
Za 300ml produktu zapłacimy 29zł. Jest on umieszczony w butelce z pompką, co bardzo ułatwia aplikację. Ja posiadam jeszcze w starej szacie graficznej (od marca 2016 można dostać go już w innej, bardziej eleganckiej wersji). Kupić go możemy na stronie Indigo, oraz u dystrybutorów. Uważam, że warto.

poniedziałek, 21 marca 2016

Czytaj dalej » 29

Meet Beauty Conference 2016

Bardzo miło mi oznajmić, że w tym roku będę miała okazję być na konferencji przeznaczonej dla blogerów i vlogerów urodowych Meet Beauty :) Kogo jeszcze spotkam?



Przy okazji zapraszam na mój, istniejący od niedawna,  INSTAGRAM

sobota, 19 marca 2016

Czytaj dalej » 13

Nowe pyłki holo Indigo Nails Lab, czyli Tiffany i Fuchsia

Dziś szybki post, w którym zobaczycie nowe pyłki Indigo, czyli Holo Effect Fuchsia i Tiffany.  Pyłki miały premierę na targach Beauty Forum.
Koszt to 7zł za sztukę, można już dostać je na stronie Indigo i u dystrybutorów


Tiffany


Fuchsia




poniedziałek, 14 marca 2016

Czytaj dalej » 27

Propozycje manicure hybrydowego

Kilka propozycji manicure hybrydowego jakie miałam okazje wykonać klientkom na produktach Indigo Nails





czwartek, 10 marca 2016

Czytaj dalej » 16

Targi Beauty Forum wiosna 2016 - krótka relacja, zakupy

Przyszedł wyczekiwany 5 marca, czyli dzień, w którym wyruszyłam do Warszawy, po raz pierwszy na targi kosmetyczne Beauty Forum.  Pobudka o 4, szybkie przygotowania i w drogę.
Targi zaczynały się o 10. Co pół godziny ludzi miały dowozić tam bezpłatne autobusy. Kiedy dotarłam na miejsce odjazdu, czekało już dość sporo kobitek.  Jak się okazało jeden z autobusów nie dojechał, a kolejny nieco się spóźnił. Zrobił się tłok, wszyscy zaczęli się pchać i nie dla każdego starczyło miejsca w autobusie.  "Szczęśliwcy", którym udało się do niego wsiąść siniaki i podeptane nogi leczą pewnie do dziś. W tym ja, której kolano wygięło się niemal w drugą stronę, kiedy tłum napierał, aby tylko zmieścić się do pojazdu. Droga trwała długo, ponad godzinę, gdyż zrobił się straszny korek. Ludziom robiło się słabo od tłumu i braku powietrza. Cóż, mogłam to przewidzieć. Następnym razem po prostu wezmę taksówkę i postaram się pojechać nieco wcześniej, kiedy korki będą mniejsze.


Następny punkt, czyli kolejki do kas szczęśliwe mnie ominęły, gdyż bilet kupiłam już wcześniej przez internet (i każdemu kto wybiera się na targi polecam to zrobić, zaoszczędzicie dobrą godzinę).

Zeskanowano mój bilet i wpuszczono na halę. Masa wystawców, masa ludzi, masa kosmetyków (czyli to, co tygryski lubią najbardziej).



Najbardziej ciekawiło mnie stoisko Indigo, gdzie premierę miały nowe kolory hybryd, hybrydowy top bez przemywania, nowe pyłki, folie i nowy żel budujący Light Rose.
Prócz tego chciałam zobaczyć na żywo, pomacać i kupić trochę pędzli do makijażu.

Na nieszczęście kolejki do Indigo zawsze są największe. Nie bez powodu. Świetne produkty, instruktorki robiące chętnym paniom wystrzałowe pazurki i promocje (w tym roku 2+1 na hybrydy, zniżka na kremy) przyciągają klientki. Do tego w tym roku na stoisku spotkać można było Natalię Siwiec, nową ambasadorkę marki Indigo, która dawała autografy.
Ostatecznie udało się, kupiłam co chciałam.





 Bardzo żałuję jedynie,że po odstaniu w kolejce ponad godzinę, by dostać się do stoiska NYX, nie udało mi się kupić już zupełnie nic, gdyż wszystkiego brakowało.

Odwiedziłam też stoisko Glam Brush, gdzie sprzedawała sama Hania :) . Kupiłam kilka pędzli, które już dziś miałam okazję wypróbować na klientce i zakochałam się w nich. 
Kilka syntetycznych pędzelków Maestro też wpadło w moje ręce.


 Tragi to nie tylko zakupy, ale również mistrzostwa i warsztaty. Tym razem nie uczestniczyłam w żadnych warsztatach,ale kolejnym razem czemu nie :).
A mistrzostwa makijażu w tym roku wygrała Marta Parciak, czyli Zmalowana. Makijaż faktycznie był powalający, a Marcie serdecznie gratuluję!

Każdemu kto wybiera się na targi polecam zabrać ze sobą
-wcześniej kupiony bilet
-coś do picia, by nie stać w dość długich kolejkach do bufetów
-walizkę na kółeczkach jeśli planujecie większe zakupy


Obowiązkowo po targach odwiedziłam sklep MAC w Złotych Trasach, gdzie kupiłam cień, paint pota i płyn do czyszczenia pędzelków. Na większe zakupy w MACu wybieram się w maju. Polecacie coś must-have?

 Poniżej wszystkie zakupy poczynione w Warszawie :)






poniedziałek, 7 marca 2016

Czytaj dalej » 27

Makijaż

Posty makijażowe nie pojawiały się u mnie często. Teraz, kiedy posiadam już odpowiedni sprzęt (i jako tako umiem go obsłużyć ;)) mam zamiar to zmienić. Dziś makijaż na modelce, wykonany głównie kosmetykami marki Inglot i Melkior Professional.








Użyte produkty

OCZY
cienie:
Inglot 61
Inglot 63
Inglot 143
Inglot 65
Inglot 318
Melkior Soft Skin
Melkior Ethereal

eyeliner Inglot 77
kredka do oczy Melkior kolor czarny

TWARZ
Pupa baza pod makijaż wygładzająca
podkład Inglot AMC  LW 100 +LW 500
bronzer Kobo 311
puder matujący Kobo 312
rozświetlacz Inglot multicolor 83
róż Benefit thrrrob

USTA
Inglot pomadka kolor 31 i 21
Inglot błyszczyk kolor 37

A pięknej modelce Emilii serdecznie dziękuję za udział w tej sesji :)

piątek, 4 marca 2016

Czytaj dalej » 12

Cienie do powiek Melkior Professional

Z cieniami, jak i z całą firmą Melkior spotkałam się podczas warsztatów prowadzonych przez Martę Parciak (Zmalowaną) w Olsztynie.
Podczas pokazu możliwe było kupo tych właśnie kosmetyków w bardzo korzystnej cenie, więc musiałam skorzystać i wypróbować kilka kosmetyków.
Niestety rozchodziły się one jak ciepłe bułeczki, a mi udało się kupić kilka cieni i dwie kredki.  Kupiłam, wypróbowałam i przepadłam.


Do wyboru mamy 3 wersje cieni- matowe, satynowe i metaliczne.
Można kupić je we wkładach (tak jak ja) lub jako  cienie pojedyncze w pudełkach. Koszt cieni we wkładach to 19.90zł, a w pudełku 27,90zł. Często spotkać możemy promocję. Obecnie po zapisaniu do newslettera dostałam zniżkę 25%,a dodatkowo za kupienie cieni we wkładach w odpowiedniej ilości dostajemy w gratisie paletkę magnetyczną. Zakupy zrobić możemy na www.melkiorprofessional.pl


Cienie Melkior są niesamowite! Ich pigmentacja powala na kolana. Intensywne, przepiękne kolory wytrzymują na powiece cały dzień w nienaruszonym stanie. Można wyczarować nimi niesamowite makijaże. Nie osypują się, nie kruszą. Nadają się do nakładania na sucho i na mokro. Świetnie współgrają z bazą Inglota w tubce (której używam przy niemal każdym makijażu) jeszcze zwiększając swoją intensywność. Dobrze się rozcierają.


Moja kolekcja to  21 cieni i na pewno powiększy się o kolejne. Mam ochotę wypróbować również pudry i rozświetlacze jakie oferuje nam marka Melkior Proessional.



wtorek, 1 marca 2016

Czytaj dalej » 29